Skip to content

Z wycieczki rowerowej

Wyruszamy z synem na wycieczkę rowerami, jedziemy obok siebie.
– Tato – słyszę po chwili z boku.
– Słucham.
– Wiesz co jest najlepsze w tych rowerowych wycieczkach?
– Co?
– Takie rowerowe pogadanki.

 

 

Jedziemy dalej. Droga prowadzi nas przez most na Wildze do Sanktuarium JP II   

– Tato – zaczyna jak zawsze synek.
– Słucham.
– A wiesz jak się nazywa taki pan co bada rzeki?
– Hydrolog? – zgaduję że to nie będzie prawidłowa odpowiedź.
– Eee…. nie!
– A jak?
– Rzekulista. 
 
 
 
 
Dalej droga prowadzi przez plac budowy koło sanktuarium, a na budowie stoją dwa toi-toje. A jak już tata się zmęczy odpowiadaniem to można przecież samemu ze sobą porozmawiać. 
– O, toj-toje – Antek zauważa najciekawszy dla siebie element placu budowy.
I dodaje po krótkiej chwili refleksji…
– No nie mogę, co one tu robią koło tych świętych rzeczy?  
– A! budowa tu jest! – i równie szybko znajduje odpowiedź. 
 
 
Droga powrotna do domu. Stoimy z rowerami i czekamy żeby ruszyć dalej aż po ulicy przejedzie samochód marki Honda.
– Tato!
– Słucham. 
– A wiesz jak się nazywa taki rodzaj pochyłej hondy? 
– Nie mam pojęcia – odpowiadam zaciekawiony. 
– Hyundai!
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *