Skip to content

Perypetie na warstwie fizycznej

Uwaga, humor branżowy i trochę hermetyczny.

Buduję powoli moje skromne, choć dość złożone, domowe data center. Kabli przybywa w postępie geometrycznym niczym na ulicznym słupie w centrum tajskiego miasta. Jakby był tego mało, vlanów natrzaskałem tyle, że nieraz nie wiadomo gdzie tcpdumpa przyłożyć. Projekt jest w ciągłej (i możliwe, że nigdy nieskończonej) realizacji, więc co jakiś czas trzeba przenieść coś w inne miejsce.

Przy kolejnej takiej reorganizacji na chwilę wypiąłem kabel sieciowy z przełącznika. Po sekundach chciałem go wpiąć z powrotem ale zaskoczony zauważyłem, że w przełączniku wolnych portów to jest kilka, a ja oczywiście nie pamiętam z którego go wyciągnąłem.

Mój styrany przez lata pracy w IT mózg szybko podstawia pierwsze logiczne rozwiązanie tego problemu, a lewa ręka już szuka Ctrl+Z. Powracająca powoli świadomość reflektuje się „ej! ale tu przecież nie ma klawiatury”. Myślę że życie byłoby znacznie ciekawsze gdyby rzeczywistość, nawet takie tylko kilku sekundowe, „cofnij” miała.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *